Proces wdrażania platformy B2B. Od pomysłu do utrzymania.
O odcinku
Wdrożenie platformy B2B to złożony proces, który wymaga starannego planowania i współpracy. W tym odcinku omawiam 8 kluczowych etapów, które prowadzą od pierwszego kontaktu z agencją do długoterminowego utrzymania i rozwoju systemu.
Dowiesz się, jak skutecznie komunikować potrzeby, dlaczego warsztaty Discovery są niezbędne oraz jaką rolę odgrywa proaktywny Product Owner. Podkreślam znaczenie iteracyjnego dostarczania rozwiązań i ciągłej komunikacji, aby uniknąć przepalania budżetu i zapewnić sukces projektu.
Poznaj dobre praktyki, które pomogą Ci wdrożyć platformę B2B, która faktycznie rozwiąże problemy Twojej organizacji i będzie wartościowym narzędziem dla wszystkich stron.
- — Wdrażanie B2B
- — Proces wdrożenia e‑commerce
- — Warsztaty Discovery
- — Product Owner
- — Komunikacja w projekcie
- — Migracja danych
- — Utrzymanie platformy
Materiały do odcinka
Materiały do tego odcinka pojawią się wkrótce.
Transkrypcja odcinka
Partnerem audycji jest Endora, agencja e‑commerce B2B, specjalizująca się w modelu 360. Od budowania strategii sprzedaży online, po wdrażanie platform B2B i ich integrację z ekosystemem technologiczno-biznesowym. Wejdź na endora.pl i dowiedz się więcej.
Cześć. W dzisiejszym odcinku Manufaktury E‑commerce chciałem poruszyć temat, który często do nas przychodzi od klientów czy od osób, które konsultują ze mną różnego rodzaju projekty. Mianowicie chodzi o temat tego, jak powinien wyglądać proces wdrażania platformy B2B, powiedzmy od momentu spotkania czy styku z agencją, aż do wdrożenia, no i późniejszego utrzymania.
Ja o tym procesie nie mówiłem całościowo. Niektóre z tych obszarów omawiałem w poprzednich odcinkach i do tego będę się gdzieś tam odnosił. Natomiast faktycznie postaram się w tym jednym odcinku z grubsza opisać ten proces, pokazać jak on powinien wyglądać tak, żeby no żeby po prostu skończył się wdrożeniem z sukcesem i później też otwierał drogę do dalszej współpracy na etapie rozwoju i utrzymania takiej platformy.
Etapy procesu wdrożenia B2B
Ten proces ja tu sobie opisałem w notatkach, on się składa z mniej więcej ośmiu kroków, ale oczywiście no możemy go dostosowywać sobie do potrzeb. Ważne jest to, żeby te elementy, które tutaj gdzieś tam zostaną opisane, żeby po prostu się pojawiły w tym procesie, no bo to są takie elementy, które ostatecznie doprowadzą do tego, to jest taki zbiór dobrych praktyk branżowych, które prowadzą do tego, że wdrożenie kończy się sukcesem. No i dostajemy platformę, która faktycznie rozwiązuje problemy naszej organizacji, a nie jest kolejnym jakimś tam elementem naszego ekosystemu technologicznego, który po prostu jest i najczęściej zawadza w codziennej pracy.
Pierwszy etap: Kontakt z agencją
Pierwszy etap. Pierwszy etap jest etapem, tak jak już powiedziałem, kiedy w którym klient zgłasza się do wybranej agencji, a raczej zgłasza się do kilku agencji, no bo najczęściej chce też porównać sobie te oferty, które są dostępne na rynku, żeby wybrać po prostu najlepszą. Oczywiście proces wdrażania czy proces pomyślunku o tym, że w ogóle chcemy wdrożyć w naszej organizacji platformę B2B zaczyna się znacznie wcześniej, no bo po prostu pojawia się jakaś tam nasza potrzeba, albo pojawia się jakiś problem, który chcemy rozwiązać i tym rozwiązaniem miałaby być platforma B2B. O tym teraz nie będę opowiadał, być może w następnych odcinkach do tego się będę odnosił, ale na ten moment powiedzmy, że ta praca została wykonana, wiemy, że po prostu chcemy wdrożyć te platformy B2B i zgłaszamy się do agencji i najczęściej zgłaszamy się z jedną z dwóch potrzeb. Pierwsza to jest taka, że po prostu chcemy wdrożyć platformę B2B w naszej organizacji, albo druga, chcemy wdrożyć Magento czy jakąkolwiek inną technologię, Sylius, Shopware, dowolną platformę, dowolny silnik sklepowy czy platformy, silnik platformy sprzedażowej, chcemy wdrożyć w naszej organizacji.
Rozmowa z agencją
I oczywiście w zależności od tego z którym zapytaniem przyjdziemy, czy z wdrożeniem konkretnej technologii, czy po prostu z wdrożeniem platformy, ten proces będzie się troszeczkę różnił, ale co do zasady on wygląda tak, że po po tym kontakcie proponowane jest spotkanie takie wstępne, żeby zbadać potrzeby, rozpoznać w ogóle problem jaki trapi klienta. I tutaj od razu mówię, bardzo zachęcam do tego, żebyście z tymi agencjami porozmawiali. Najczęściej jest tak, że taka agencja prosi o spotkanie 30-minutowe do dwóch godzin, w zależności od tego jak duże informacji chce uzyskać od razu na start. Natomiast myślę, że na spotkaniu półgodzinnym, max godzinnym spokojnie jesteśmy w stanie zbudować sobie kontekst. Ja nie mówię, że od razu z tego wyjdzie jakaś tam konkretna oferta, ale zostanie zbudowany kontekst tego jaka jest wasza potrzeba, kontekst tego czy w ogóle platforma, o której mówiliście, jeśli mówiliście o jakiejś wybranej technologii, ma sens w tym wypadku i czy ona jest zasadna. No i na tej podstawie dobrze będzie też dla agencji, to jest taka przestrzeń do tego, żeby zrozumieć w ogóle jaki jest problem do rozwiązania. I nie chodzi tu o problem sam techniczny, ale też problem biznesowy. Bo bardzo często jest tak, to ze swojego doświadczenia wiem, że bardzo często klienci przychodzą mówiąc, że chcą wdrożyć na przykład technologię X czy Y, a po rozmowie wychodzi na to, że problemem nie jest w ogóle nie jest w ogóle potrzeba wdrożenia platformy B2B, tylko poukładania sobie najpierw procesów biznesowych i dopiero po ich poukładaniu wychodzi potrzeba ich zautomatyzowania przez platformę B2B, albo inna droga, często jest tak, że z rozmów wychodzi, że ta technologia X czy Y to był taki element trochę z armatą na komara, albo był w ogóle niedopasowany do biznesu, o którym mówimy, w efekcie czego klient wychodzi w ogóle z rekomendacją narzędzia Z, które może być na przykład zdecydowanie tańsze, albo może być droższe, ale za to bardziej dopasowane do biznesu klienta.
Więc taka rozmowa jest potrzebna i bardzo często odpowiadanie na briefy raczej nie adresuje raczej nie adresuje tego wszystkiego idealnie. Czyli taka odpowiedź na suchy tekst nie zawsze daje możliwość zarekomendowania tego typu rzeczy, tak. Oczywiście odpowiedzi na briefy jak najbardziej, no bo potrzebujemy mieć jakiś tam standard, który który po prostu możemy później sobie porównywać. Czyli jeśli rozsyłamy, robimy ten tak zwany konkurs ofert i agencje odpowiadają na nasze jakieś zapytania, no to dobrze mieć te odpowiedzi z briefów, żeby mieć po prostu jakieś zestandaryzowanie i i móc porównywać po prostu jabłka z jabłkami. Ale co do zasady, no to jest to wyzwanie, tak. Jest to wyzwanie i dobrze byłoby z takimi z taką agencją czy z osobą z agencji porozmawiać, bo może się okazać, że to jest osoba, która posiada duże kompetencje i to chodzi też nie tylko o kompetencje w kontekście technicznym, ale i kompetencje w kontekście biznesowym. Także warto, zdecydowanie warto porozmawiać.
Wstępna oferta i warsztaty Discovery
Po takiej rozmowie, po takiej rozmowie powinniśmy się spodziewać od agencji przygotowania jakiejś wstępnej oferty. To będzie oferta z grubsza, ona może mieć dość duży rozstrzał, ale to co jest istotne w tej ofercie to może nie tyle jakiego rodzaju tam rozrzut kosztów jest, to też jest oczywiście istotne, ale istotniejsze jest dużo bardziej to, jak ta agencja uzasadnia ten koszt. Bo może się okazać, że po prostu agencja ta wzięła pod uwagę bardzo dużo czynników, o których my nie mieliśmy w ogóle zielonego pojęcia i one wpływają na wycenę, bo po prostu zaadresowali oni jakieś ryzyka, które będą wymagały rozwiązania, albo po prostu zwiększają złożoność ostatecznego narzędzia. Co wcale nie oznacza, że agencja musi musiała tutaj coś przestrzelić, czy po prostu agencja źle zrozumiała wasz problem. Mogła po prostu na bazie swojego doświadczenia zaproponować tutaj różnego rodzaju rozwiązania. To oczywiście też nie oznacza, że wszystkie te rozwiązania zaadresowane przez agencję muszą zostać wdrożone, ale dzięki temu, że agencja poza wyceną daje wam ten kontekst, to wy wiecie po prostu z kim rozmawiacie i czy to jest osoba czy agencja godna zaufania i czy warto po prostu z nimi dalej rozmawiać. Bo powinniśmy dalej rozmawiać.
Kolejny krok tak naprawdę tej całej zabawy powinien być taki, że powinniśmy sobie wybrać jedną czy dwie agencje, żeby przeprowadzić z nią tak zwane warsztaty Discovery. I tutaj nad warsztatami Discovery nie będę się mocno rozwodził, bo o nich o nich trochę mówiłem w odcinku 13, dla nich jest wręcz dedykowany właśnie odcinek i zachęcam do do jego przesłuchania. Ale co do zasady te warsztaty mają na celu przede wszystkim zrozumieć dobrze kontekst biznesowy klienta, poznać jego ekosystem biznesowy i technologiczny, czyli zobaczyć z czym potencjalnie by się musiała taka platforma integrować, zaadresować ryzyka projektowe jakie by tu się miały pojawić i po prostu jak potencjalnie można by było je rozwiązać albo jak unikać zmaterializowania się tego ryzyka. No i na koniec powinniśmy też dostać taką wstępną roadmapę i zrewalidowaną wycenę czy oszacowanie tego projektu. To już powinno być bardziej wiarygodne oszacowanie i to powinno być już jakimś punktem odniesienia do decyzji na temat tego czy chcemy z tą agencją dalej iść i realizować projekt, czy też nie. Więc warsztaty Discovery powinny być i zdecydowanie zachęcam do ich realizacji. To znaczy bez warsztatów Discovery gwarantujemy sobie to, że opracowana oferta jest niekompletna, że jest to wróżenie z fusów i gwarantujemy sobie to, że po prostu czy to budżet, czy to zakres będzie przestrzelony. Także lepiej zainwestować w warsztaty Discovery i mieć później spokojny, spokojne, a raczej mieć większą szansę na to, że realizacja projektu i wdrożenie tej platformy B2B będzie przebiegało w sposób zaplanowany i spokojny, niż z góry zakładać, że już tak nie będzie po prostu, najzwyczajniej w świecie.
Kick-off i zespół projektowy
Po realizacji warsztatu Discovery powinniście dostać ofertę. Ta oferta już powinna być bardziej wiarygodna. No i jeśli stwierdzicie, że jest to coś dla was, okej. Po warsztatach też zbudowaliście sobie kontekst troszkę tego, jak agencja pracuje, czy to jest faktycznie agencja, która działa tak, jak wam to odpowiada. Jeśli zdecydujecie się na współpracę, no to powinien się zacząć proces oczywiście dopinania umowy, podpisywania jej, doprecyzowywania zapisów tej umowy. Po podpisaniu umowy startujemy projekt. Projekt powinien rozpocząć się tak zwanym etapem, jak to się mówi pięknie, kick-off, w którym ustalamy sobie parę istotnych rzeczy, które wpływają później na dalszy proces realizacji projektu.
Jakie to są rzeczy? Pierwsza rzecz to ustalenie sobie jasnych kanałów komunikacji, czyli w jaki sposób się komunikujemy. Co musimy zgłaszać drogą mailową, co przez systemy zgłaszania zleceń, systemy jakieś ticketowe czy jakikolwiek inne, co możemy sobie umówić przez komunikatory. Jak często będą statusy, jakieś synchronizujące pracę, jak często będziemy dostarczać jakieś nowe etapy tego projektu, czy to będą jakieś takie iteracje, czy jakieś takie etapy, nie wiem, tygodniowe, dwutygodniowe, miesięczne, jakkolwiek inaczej. To jest to jest ten moment, kiedy to sobie doprecyzowujemy. To jest też moment, w którym zespół, zarówno po stronie wykonawcy, jak i po stronie klienta, zapoznaje się ze sobą, określa kto za co jest odpowiedzialny i z kim powinniśmy się komunikować w kontekście wybranego jakiegoś tam etapu czy obszaru. Czyli tu też musimy w miarę możliwości mieć jasność, do kogo mamy się zwrócić, kiedy potrzebna będzie jakaś konkretna decyzja w konkretnym obszarze. Jeśli nie ma jednej osoby decyzyjnej, czy to po stronie klienta, czy po stronie wykonawcy, no to powinniśmy to po prostu wiedzieć. I to jest ten moment, w którym powinniśmy sobie to powinniśmy sobie to ustalić.
Także no i oczywiście powinniśmy sobie zaplanować pierwszy etap jakiś tam prac, taki, który wystartuje nam wystartuje nam projekt. To jeszcze na moment zrobię drobną dygresję, jeśli chodzi w ogóle o zespół. Kogo powinniśmy my jako klienci spodziewać się po stronie wykonawcy w takim w takim zespole? Ja o tym wspominałem troszeczkę w odcinku drugim, ogólnie ten proces opisywałem trochę bardziej szczegółowo w kontekście tego kick-offu i wstępnego backlogu. Tam również też mówiłem właśnie o tym zespole, więc zachęcam do wysłuchania, ale w dużym skrócie chodzi o to, żeby mieć poza oczywiście specjalistami, którzy implementują czy wdrażają jakieś tam rozwiązanie tej platformy B2B, powinniśmy mieć co najmniej osobę tak zwanego product ownera, osobę odpowiedzialną za ten projekt po stronie klienta i po stronie wykonawcy. Po stronie wykonawcy idealnie byłoby, żeby ta osoba nie była tylko i wyłącznie odpowiedzialna za prowadzenie projektu, bo wtedy byłaby project managerem, a nie product managerem, tylko żeby była osobą, która rozumie dobrze kontekst biznesowy tego co będzie wdrażane, czyli tej platformy i kontekst samej organizacji, czyli to jak organizacja działa od strony biznesowej i jaki ma ewentualnie zaplecze technologiczne. Bo tylko wtedy z taką osobą jesteśmy w stanie w trakcie działania tego w trakcie trwania tego projektu czy procesu wdrożenia platformy B2B, jesteśmy w stanie po pierwsze reagować na różne potrzeby, jesteśmy w stanie dostosowywać zakres adekwatnie do potrzeb klienta i ten product owner jest też w stanie proponować jakieś rozwiązania. Może się okazać, że po prostu w trakcie prac wyjdzie, że pewne potrzeby klienta w trakcie trwania projektu po prostu pojawiły się nowe, albo były wcześniej niezaadresowane, a teraz mogą być i po prostu taka taki product owner powinien być taki proaktywny, tak. Czyli on powinien po prostu bez problemu pójść do klienta i powiedzieć mu: "Słuchaj, mamy taki pomysł na to jak rozwinąć na przykład tę platformę, jak ją tam usprawnić, ulepszyć. Myślę, myślę, że to by było coś, co by było adekwatne do was, dobre i powinniście w to pójść. Oczywiście to jest wasza decyzja, ale my proponujemy jakieś rozwiązania." No i wtedy po pierwsze klient oczywiście czuje, że ma do czynienia z osobą kompetentną, po drugie to jest współpraca partnerska i tylko taka współpraca naprawdę będzie w stanie wnieść wartość i wdrożyć coś, co będzie wartościowe po prostu dla wszystkich, tak. Dla każdej ze stron, zarówno dla klienta, jak i dla jego grupy docelowej, jak i dla jego klientów. Także zdecydowanie zachęcam do zapoznania się z tym, kto będzie prowadził ten projekt po stronie wykonawcy. No i kolejna rzecz po stronie klienta powinna być też osoba, która jest po prostu w tym projekcie praktycznie cały czas. Idealnie jakby była w pełnym wymiarze, jeśli nie w pełnym wymiarze, no to w takim, żeby po prostu nie hamować prac wykonawcy. W związku z tym dobrze by było, żeby też była w miarę mocno umocowana decyzyjnie, żeby po prostu szybko reagować na potrzeby na potrzeby wykonawcy, żeby po prostu przez to przez jakieś takie przestoje związane z dostarczaniem jakiś rzeczy nie opóźniać po prostu nie opóźniać po prostu całego projektu.
Realizacja projektu
Po fazie kick-offowej przechodzimy do etapu realizacji, czyli po prostu zaczynamy działać z projektem. No i tutaj to jest etap, który po prostu trwa no najdłużej zazwyczaj, bo po prostu dużo się tutaj dzieje. Natomiast to co jest ważne to to, że nie powinno być tak, że po prostu projekt startuje, a potem się kończy i dostajemy działające rozwiązanie, bo najczęściej wtedy dostajemy rozwiązanie, które w ogóle nie przystaje do potrzeb klienta. Dlatego bardzo ważne jest to, żeby dzielić cały projekt na jakieś etapy i dostarczać te etapy możliwie jak najszybciej. Więc ja jestem fanem podejścia, żeby dostarczać jakieś rozwiązania w interwałach dwutygodniowych, najdłużej dwutygodniowych, żeby pokazać coś klientowi, żeby ten klient zobaczył, czy to faktycznie jest zgodne z założeniami, które mieliśmy pierwotnie. Jeśli to odstaje od tych założeń, no to wtedy ustalamy co powinno zostać zmienione, dostosowujemy to adekwatnie do czy to budżetu, czy to zakresu projektu i po prostu wprowadzamy te zmiany. To jest super ważne. Nie znam projektu, nie znam projektu dużego czy średniego, trwającego dłużej niż dwa miesiące, który bez takiego dostarczania po prostu się powiódł bezproblemowo, został dowieziony w czasie w budżecie, bo jak tak naprawdę wykonawca i klient nie są w ciągłej komunikacji, to jest super ważne, komunikacja jest bardzo ważna w takim projekcie. Jeśli oni nie są w ciągłej komunikacji, to najczęściej kończy się to tym, że te oczekiwania jednej i drugiej strony wyglądają inaczej, one się rozjeżdżają, bo nie są synchronizowane i prowadzi to do przepalania budżetu, bo wykonawca realizuje jakieś rzeczy, które na koniec dnia nie nie są zgodne w 100% ze specyfikacją. One mogą być potencjalnie zgodne, bo wykonawca stwierdził, że no tak zrozumiał po prostu te te wymagania. No ale może się później okazać, że po prostu inaczej wymagania zrozumiał wykonawca, inaczej zrozumiał klient, więc tu musi być ta pełna komunikacja.
Dobrą praktyką też jest to, żeby co jakiś czas w projekcie realizować tak zwane spotkania retrospektywne. Czyli takie spotkania, gdzie zarówno zespół po stronie wykonawcy, jak i zespół po stronie klienta mogą się spotkać i to jest taka przestrzeń dedykowana temu, żeby porozmawiać na temat tego, co w tym procesie naszym naszej współpracy działa, co nie działa, co można by było poprawić, jakie są propozycje poprawy tego stanu rzeczy. To jest bardzo dobre rozwiązanie, bo tak jak już mówiłem, komunikacja jest bardzo ważna. Zła komunikacja najczęściej jest powodem tego, że po prostu projekty się nie są dowożone z sukcesem. Więc jeśli my znajdujemy sobie przestrzeń na to, żeby porozmawiać, co tu działa, co nie działa. Nie chodzi o to, żeby obrzucać się teraz mięsem i się tam obrażać wzajemnie, tak, dlaczego to zostało coś tam niedowiezione, albo coś było źle zrobione. Chodzi o to, żeby wskazać, co faktycznie nie działało, żeby po prostu wspólnie wypracować jakieś rozwiązanie na ten problem. To jest też ważna rzecz, to jest coś, co nie często się zdarza przy współpracy z agencjami, a do czego zachęcam, bo naprawdę jakościowo zmienia to też relacje na linii klient-wykonawca. No i sprawia, że wdrażamy po prostu produkt, który cieszy i jedną i drugą stronę, a później też jeszcze klientów czy użytkowników tej platformy. Także warto to to warto to robić. I warto też oczywiście, jak mamy te dostarczenia co, powiedzmy, nie wiem, dwa tygodnie, tak, to te poszczególne przyrosty scalać później w jedno, no bo na koniec dnia z tego ma być jeden produkt.
Wdrożenie i migracje
No i to jest etap realizacji. Oczywiście po etapie realizacji docieramy do etapu, gdzie już mamy zrealizowany ten produkt i musimy go wdrożyć. I tutaj ważna sprawa. Pierwsza rzecz to oczywiście samo wdrożenie i zdecydowanie tutaj w kontekście wdrożenia zachęcam do przygotowania sobie czegoś takiego jak scenariusz wdrożenia. Czyli zróbmy sobie taki eksperyment myślowy w głowie, jak miałaby wyglądać, jak miałoby wyglądać takie wdrożenie. Co potencjalnie może pójść nie tak? Jakie osoby powinny być zaangażowane w ten proces, bo często jest tak, że po stronie klienta będzie ktoś potrzebny, bo na przykład trzeba przepiąć domenę, klient jest właścicielem tej domeny, wykonawca nie ma tam dostępów i będzie ktoś tam potrzebny. Także warto zrobić sobie taką symulację, no bo z praktyki też mogę powiedzieć, że przy wdrożeniu produkcyjnym wiele rzeczy może pójść nie tak i warto po prostu takie rzeczy wcześniej zaplanować, przewidzieć. Poza tym jak zrobimy sobie taki plan czy scenariusz wdrożenia razem z klientem najlepiej, to może się okazać, że bardzo wielu rzeczy nie przewidzieliśmy, no i lepiej to po prostu przewidzieć, a raczej dojść do tego, że tego nie przewidzieliśmy na papierze, niż w trakcie wdrożenia, tak. Także plan wdrożenia powinien być i to nie powinien być tylko taki element właśnie na papierze, tylko najlepiej w formie takiej pseudosymulacji tego tego wdrożenia. Oczywiście wykonawca powinien sobie zrobić przed takim wdrożeniem produkcyjnym testowe wdrożenie na jakiś innych serwer, na jakiś inny serwer, żeby z kolei przejść tę ścieżkę od strony takiej już operacyjnej. No ale ta symulacja jest ważna, bo ona adresuje różne ryzyka, o których na przykład wykonawca może nie wiedzieć i tak samo klient może nie wiedzieć, a wykonawca wie i w drugą stronę, tak, czyli klient wie, a wykonawca nie wie. Także to warto od razu już sobie w takim scenariuszu obsłużyć.
No i kolejna rzecz, bardzo ważna, która jest często pomijana, a która znakomicie potrafi zjadać czas na wdrożenie, czyli migracje. Migracje klientów, danych, generalnie danych, tak, ale co co się pod tym kryje? Migracja klientów, migracje cenników, migracje produktów, migracje stanów magazynowych, zamówień i tak dalej i tak dalej. To ma szczególne znaczenie, jeśli przenosimy albo tworzymy nowy serwis, albo przenosimy coś z innego z istniejącego serwisu, czyli ta platforma B2B, która powstaje zastępuje coś albo uzupełnia coś i ma po prostu wymagać danych z tych historycznych serwisów, tak. Więc to są ważne rzeczy. Oczywiście część z nich możemy uzyskać na etapie integracji z tymi zewnętrznymi systemami, czyli przykładowo jeśli nasza platforma B2B integruje się z systemem ERP i ten poprzedni serwis też integrował się z systemem ERP, to być może po prostu z tego ERP-a będziemy w stanie wyciągnąć te dane, no i nie musimy tego przenosić w inny sposób, ale to też dobrze by było mieć tego świadomość. No i druga rzecz istotna to treści. Bardzo często to jest pomijany aspekt, że nie tylko content produktowy przenosimy, ale przenosimy różnego rodzaju często treści stron statycznych, regulaminy, polityki prywatności, jakieś landing page, jakieś marketingowe teksty. To też ktoś musi przenieść. Albo to musi przenieść automat, albo to musi przenieść osoba i na dla niej trzeba na to zarezerwować czas, bo potem może się okazać, co często się zdarzało w projektach, w których brałem udział, nie tylko ze swoją agencją, ale i jako konsultant w innych, że dochodziło do sytuacji, w której platforma już była gotowa i w zasadzie można ją było już wdrażać, ale z jakiegoś powodu, a powodem tym były właśnie te na przykład treści, one nie były wprowadzane wcześniej, więc teraz dział marketingu musi przez tydzień przenosić treści, bo bez tych treści, no to mamy gołą wydmuszkę taką platformy i która po prostu nie ma nie niesie wartości informacyjnej dla jej użytkowników, więc wdrożenie produkcyjne opóźnia się na przykład o tydzień, bo trzeba te treści wprowadzić. Więc warto też mieć to gdzieś tam z tyłu głowy.
Utrzymanie i rozwój
Czyli zmigrowaliśmy treści, zrobiliśmy wdrożenie produkcyjne, odtrąbiliśmy sukces, fantastycznie. Oczywiście rzeczywistość nie zawsze i w większości wypadków tak jest, nie jest taka piękna i zero-jedynkowa, więc ten tydzień, dwa tygodnie po wdrożeniu produkcyjnym to jest ten moment, kiedy musimy ze szczególną troską monitorować taką platformę, doglądać jej, sprawdzać czy nie ma gdzieś tam jakiś takich literówek, jakiś tam błędów takich czysto technicznych, albo gdzieś któreś moduły się nie psują, nie wysypują, no bo to jest coś, co może się zdarzyć, to jest jednak żywy organizm, on był testowany na jakiś danych testowych, na środowiskach testowych, no ale wiadomo, że w zderzeniu z rzeczywistym ruchem wiele rzeczy może się zmienić, bo ta skala też jest wtedy inna, więc warto to monitorować. No ale zakładając, że ten okres tam powiedzmy do miesiąca po wdrożeniu gdzieś tam nam się ta platforma uleżała, no to zaraz po wdrożeniu musimy myśleć o o usługach utrzymaniowych i rozwojowych. Oczywiście rozmowy na temat tych od strony formalnej na temat SLA, tych pakietów powinny już mieć miejsce dużo, dużo wcześniej, tak, gdzieś tam na etapie wybierania agencji. Natomiast no tutaj też trzeba sobie zrobić taki, można powiedzieć, pseudo kick-off dla tego wdrożenia i dla rozwoju. Więc to jest ważne, że tutaj najlepiej, jeśli nie było prowadzonej takiej praktyki robienia retrospektyw w trakcie projektu, no to na pewno retrospektywa na koniec projektu powinna być i to też powinien być taki wsad do tego, żeby odpowiednio opracować proces wdrożenia, przepraszam, nie wdrożenia, tylko rozwoju i utrzymania platformy. No i na etapie rozwoju i utrzymania najczęściej jest tak, że po prostu jest jakiś system zgłoszeniowy, gdzie zgłaszamy różnego rodzaju rzeczy rozwojowe czy rzeczy utrzymaniowe. No i tu już w zależności od praktyk jakie ma agencja, albo agencja to wycenia i po prostu na koniec miesiąca zbieramy sobie te godziny i je rozliczamy, albo jest to rozliczane na bieżąco, albo po prostu w ramach abonamentu zakładamy, że zawsze po prostu jest to realizowane i najwyżej agencja powie, że teraz tego nie realizuje, albo realizuje to w następnych miesiącach, żeby po prostu to się mieściło w abonamencie, tak.
Podsumowanie procesu
Także z grubsza tak wygląda ten proces. Czyli jest kontakt, potem wstępna rozmowa, potem jest wstępna oferta, warsztaty Discovery. Po warsztatach Discovery przechodzimy do doprecyzowania oferty, czyli dostajemy bardziej szczegółową ofertę. Jeśli ją akceptujemy, dogadujemy sobie umowę, po umowie jest kick-off, startujemy z projektem, jest etap realizacji, gdzie tam w pętli, można tak powiedzieć, są dostarczane te przyrosty, robimy sobie retrospektywy, dogadujemy się z zespołem. Później przechodzimy przez etap wdrożenia po to, żeby po udanym wdrożeniu odbyć retrospektywę, zebrać wnioski z projektu, jakieś takie nauczki i praktyki na przyszłość. No i przejść do etapu utrzymania i rozwoju.
Także mam nadzieję, że obserwując ten proces tak w takim ogólnym ujęciu, trochę, trochę zbudowałem wam takiego kontekstu, na co warto zwrócić uwagę. Postaram się te obszary, które nie zostały jakby omówione wystarczająco szczegółowo, postaram się je omówić trochę bardziej szczegółowo w następnych odcinkach. Dlatego zachęcam was do tego, żeby zostawiać w komentarzu informacje, które jakieś etapy tego procesu są dla was bardziej interesujące, o których chcielibyście usłyszeć trochę więcej, biorąc pod uwagę też praktykę consultingowo-wdrożeniową. Zachęcam też do dzielenia się odcinkiem i dzielenia się przesyłania dalej linku do samego kanału podcastu, bo tak naprawdę tylko wtedy będzie miało to sens, jeśli ta wiedza będzie krążyć dalej. Na dziś to wszystko z mojej strony. Dzięki wielkie za uwagę i do zobaczenia w następnym odcinku. Cześć.
Partnerem audycji jest Endora, agencja e‑commerce B2B, specjalizująca się w modelu 360. Od budowania strategii sprzedaży online, po wdrażanie platform B2B i ich integrację z ekosystemem technologiczno-biznesowym. Wejdź na endora.pl i dowiedz się więcej.